Dzisiejsze święto jest naszym wyznaniem wiary w przedziwną obecność Pana pod postaciami chleba i wina. Niech starczy tych słów. Samą procesją powiemy więcej. Pierwszy ołtarz –ofiara Melchizedek – powiada starożytny autor – wyniósł chleb i wino. Na ofiarę. Nietypowa to ofiara, jak na tamte czasy. I na dzisiejsze. Zbyt prosta i zwykła. I niezbyt cenna. Po te same ofiarne znaki … czytaj więcej →
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. Jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen. Za każdym razem, kiedy mówimy te słowa, uwielbiamy Boga w Trójcy Jedynego. Za każdym razem, kiedy czynimy znak krzyża świętego, wyznajemy największą tajemnicę naszej wiary. Ale człowiek nie lubi tajemnic – szczególnie religijnych, dogmatycznych i równocześnie zapomina, że sam dla siebie … czytaj więcej →
Rozważając dzisiejszą uroczystość Zesłania Ducha Świętego na Apostołów nie sposób nie zauważyć jak wielkim wrogiem wolności jest strach. Przecież ci biedni Apostołowie zanim otrzymali obiecanego Pocieszyciela naprawdę byli przerażeni. Kiedy przychodził do nich Zmartwychwstały Pan, musiał przedostawać się przez zamknięte drzwi. Bo oni bali się, żyli w strachu, w zabarykadowanym Wieczerniku – „z obawy przed Żydami”. I gdyby nie zstąpienie … czytaj więcej →
Nastrój melancholii i smutku jest bardzo wyraźny w liturgii wielkanocnych niedziel. Święto Wniebowstąpienia Pańskiego ukazuje postać odchodzącego Chrystusa na tle obłoku i wiosennego błękitu. Apostołowie pewnie długo by patrzyli w górę, gdyby nie przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. Nie było łatwo zejść z góry Oliwnej. Tak niedługo cieszyli się Zmartwychwstałym Panem. Pan Jezus przygotowywał ich na tę … czytaj więcej →
W Kościele nadal trwa okres Wielkanocy. Jest to radość 40 dni, w których Pan Jezus nie tylko ukazuje się swoim uczniom po zmartwychwstaniu, ale również przygotowuje na przyjęcie i przeżycie nowej Tajemnicy. Takie są Słowa dzisiejszej Ewangelii: „Będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go … czytaj więcej →
Pan Jezus, żegnając się z uczniami podczas Ostatniej Wieczerzy, wypowiada bardzo wzruszające słowa: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we mnie wierzcie”. A powiedział to na kilka godzin przed rozpoczęciem swojej męki. Przez trzy lata przygotowywał swoich wybranych, aby ich wiara nie ustała. Widział dokładnie poszczególne etapy męki duchowej i fizycznej, które już niebawem miały się … czytaj więcej →
Jezus jest moim pasterzem. W starożytności chrześcijańskiej Chrystus najczęściej był przedstawiany jako Dobry Pasterz. I dzisiejsze Słowo Boże nie inaczej zwraca się do słuchacza. Sam Jezus mówi o sobie, że jest pasterzem, że jest bramą owiec. Używając takiego porównania był właściwie rozumiany. Cały Stary Testament pełen jest obrazów pasterzy pasących swoje owce. Abraham, Izaak i Jakub byli pasterzami. Mojżesz, któremu … czytaj więcej →
Już od szeregu wielu lat mam tę możliwość bycia na co dzień z ludźmi, których koleje życia bywały tak bardzo trudne, że często słyszę w ich głosie rozgoryczenie i wątpliwości. Wojenna tułaczka, która wiodła wielu z nich aż na Syberię, a potem szlakiem krajów arabskich i afrykańskich doprowadziła w końcu nie do ziemi ojczystej, ale obcej. Nie pogodzili się z … czytaj więcej →
Zmartwychwstały Chrystus po swojej męce i śmierci powraca do swoich uczniów. Każdego dnia, począwszy od Wielkiej Nocy, Ewangelie opowiadają o tych spotkaniach. Jest taki zwykły, że Maria Magdalena wzięła Go za ogrodnika. Do uczniów zaś wystraszonych przychodzi pomimo zaryglowanych drzwi i tłumaczy, że tak być musiało. Tak wypełniły się Pisma. Pokazuje swoje rany na rękach, na nogach. Żeby ich przekonać, … czytaj więcej →
Maria Magdalena ze swoim pośpiechem – bo jak pisze św. Jan „pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, udała się do grobu” – jest mi taka bliska, jak zresztą każdemu człowiekowi. Bo któż z nas nie przeżywał już, albo jest w trakcie doświadczenia, kiedy grób staje się bliższy, niż był przedtem? Nie dlatego tak piszę, że z … czytaj więcej →
Szła, mając błękit nieba nad głową, wokół zielone wzgórza i pył drogi pod stopami, ze swoim Dzieckiem na ręku. Po raz pierwszy oficjalnie, publicznie. Szczęście, uniesienie, które znają tylko matki.
Za chwilę Symeon przepowie Jej cierpienie. To będzie pierwszy ból, pierwszy miecz, który spadnie na Nią przez Syna. Potem przyjdą inne. Niezrozumiałe odezwanie się dwunastoletniego Człowieka: ,, Co jest, żeście mnie szukali, nie wiedzieliście, że w sprawach Ojca mego potrzeba, abym był?" - słowa, które zgasiły drżące od niepokoju i wyrzutu pytanie: ,, Synu, cóżeś nam uczynił?" A potem obce słowa, które tak trudno było przyjąć - w Kanie Galilejskiej: ,,Niewiasto, jeszcze nie przyszła godzina moja". Po raz ostatni ,,niewiasto" usłyszała pod krzyżem.
Ale to jest Jej Syn. Ale mimo wszystko, chociażby zdarzyło się coś stokroć boleśniejszego, chociażby odszedł daleko bardziej - to jest Jej Syn. Ona jest Jego Matką.
* * *
z: Ks. Mieczysław Maliński, Wszystkie nasze dzienne sprawy, Veritas 1978, ilustr. A. Głuszyński
This website passes cookies to your browser which are used to provide essential website functions such as enabling your shopping cart, to save your preferences and to monitor usage of our website. For more information on which cookies we use and why, and information on how to disable cookies please read on.
If you continue to use our website then you are agreeing to our use of cookies.