Gazeta Niedzielna

W Glasgow
znajduje się obraz namalowany przez Salvadore Dali.
Patrzę na Ukrzyżowanego.
Wciąż wisi nad światem.
Zwiedzający stają się teologami nawet nie wiedząc o tym,
bo przecież nie można nie zauważyć,
że tak właśnie patrzy Bóg Ojciec na świat – poprzez swojego Syna.

Ktoś przeciął płótno tego obrazu
nie zdając sobie nawet sprawy, że w momencie kiedy Jezus umierał
„zasłona przybytku rozdarła się przez środek”.

I znowu ciemność ogarnęła ziemię,
tak jak wtedy
„od godziny szóstej aż do godziny dziewiątej”.
Potem nastała Wielka Noc.
A po niej Poranek – mówimy – WIELKANOCNY.



Fundacja Veritas

Historia fundacji

Księgarnia Veritas

Przejdź do księgarni

Artykuły


Myśl tygodnia

JEGO MATKA

Szła, mając błękit nieba nad głową, wokół zielone wzgórza i pył drogi pod stopami, ze swoim Dzieckiem na ręku. Po raz pierwszy oficjalnie, publicznie. Szczęście, uniesienie, które znają tylko matki.

Za chwilę Symeon przepowie Jej cierpienie. To będzie pierwszy ból, pierwszy miecz, który spadnie na Nią przez Syna. Potem przyjdą inne. Niezrozumiałe odezwanie się dwunastoletniego Człowieka: ,, Co jest, żeście mnie szukali, nie wiedzieliście, że w sprawach Ojca mego potrzeba, abym był?" - słowa, które zgasiły drżące od niepokoju i wyrzutu pytanie: ,, Synu, cóżeś nam uczynił?" A potem obce słowa, które tak trudno było przyjąć - w Kanie Galilejskiej: ,,Niewiasto, jeszcze nie przyszła godzina moja". Po raz ostatni ,,niewiasto" usłyszała pod krzyżem.

Ale to jest Jej Syn. Ale mimo wszystko, chociażby zdarzyło się coś stokroć boleśniejszego, chociażby odszedł daleko bardziej - to jest Jej Syn. Ona jest Jego Matką.

* * *

z: Ks. Mieczysław Maliński, Wszystkie nasze dzienne sprawy, Veritas 1978, ilustr. A. Głuszyński