Gazeta Niedzielna

Każda rozłąka jest bolesna. Trudno przychodzi rozstać się z drugim człowiekiem, zwłaszcza gdy jest to osoba nam bliska. Ciężko rozstać się z pracą zawodową, z rodziną czy z Ojczyzną. W tej sytuacji widzimy uczniów Chrystusa. Pan Jezus odchodzi do nieba po wypełnieniu swej ziemskiej misji. Apostołowie nie rozumieją tego wydarzenia. Wiedzą tylko, że odtąd nie będą mogli – jak dotychczas – oglądać i słuchać swego Mistrza. Czują się zawiedzeni i opuszczeni.

Zaspokoić tęsknotę

W podobnej sytuacji znajduje się dzisiejszy człowiek i dlatego stara się on zaspokoić tę tęsknotę różnymi wartościami ziemskimi. Widzimy, że jedni ludzie zachwycają się i upatrują najwyższych wartości w ciągle rozwijającej się technice. Inni znów, oczarowani odkryciami naukowymi i szybkością postępu, widzą w tym źródło szczęścia człowieka. Są i tacy, którzy głoszą pogląd, że człowiek osiąga doskonałość i pełny rozwój swej osoby w działalności politycznej, społecznej, gospodarczej. Spotyka się też opinie, że człowiek w twórczości artystycznej lub w korzystaniu z dóbr kultury zdobywa najwyższe wartości. Nie brak i takich, dla których szczytem szczęścia jest stać się słynnym sportowcem, gwiazdą aktorską, piosenkarzem lub zająć inne atrakcyjne stanowisko niosące rozgłos i sławę.

Spostrzegamy wielu ludzi, którzy za cel swego życia obierają komfort, w którym byłoby miejsce na ciepło małżeńskiego i rodzinnego życia, ale są i tacy, którzy w zaspokojeniu swych emocji, popędów, w używaniu alkoholu i narkotyków widzą cel swej ziemskiej egzystencji. Niestety, niezbyt ostro uświadamiamy sobie, że te pseudowartości nie tylko nie są w stanie zaspokoić najgłębszych pragnień ludzkiego serca, ale często pozostawiają w głębi duszy przykry niedosyt, a nawet niesmak. Serce ludzkie jest bowiem tak dziwnie stworzone, że dla zaspokojenia swoich pragnień domaga się wartości absolutnych. Celem ludzkiego życia nie może zatem być żadne dobro doczesne, które z natury swej jest cząstkowe i niedoskonałe. Choćby nawet było z istoty swej szlachetne, to tylko dobro absolutne zdolne jest zapewnić człowiekowi nieśmiertelne trwanie i szczęście bez granic.

Dobro absolutne

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego poucza nas, że tym celem ostatecznym ludzkiego życia jest przebywanie człowieka z Bogiem w niebie. Jednak różne są drogi prowadzące do naszej niebieskiej ojczyzny. Jedni mają drogę łatwą, jakby usłaną różami, inni napotykają ciągle na osty i ciernie. Chrystus wstępujący do nieba przypomina nam o naszym wiecznym przeznaczeniu, przypomina o sensie naszego życia, o sensie naszych trudów i cierpień, bo największą wartością dla człowieka jest zbawienie duszy. Do naszej niebieskiej ojczyzny zmierzamy drogą wiary, nadziei i miłości.

Droga wiary

Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem.

Wiara wymaga pewnych wyrzeczeń. Nie mogę czuć się katolikiem tylko w Pasterkę czy Rezurekcję albo w inną wyjątkową uroczystość. Katolikiem muszę być zawsze i wszędzie – w dni pracy i urlopu, w domu, w kościele, w pracy i w towarzystwie. O naszej wierze musi świadczyć całe nasze życie i postępowanie. Jako katolik wierzę we wszystko, co Kościół podaje. Bo dzisiejszy człowiek jest skłonny do przebierania we wszystkim, nawet w prawdach wiary, sakramentach świętych. Wybiera często tylko to, co jest dla niego korzystne i wygodne. Zapomina o tym, że wszystkie prawdy wiary i sakramenty pochodzą od samego Chrystusa. Dlatego musi skorygować swoją wiarę, aby była ona drogą do nieba.

Droga nadziei

Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 

Często w tej wędrówce do nieba napotykamy różne przeszkody. W życiu nie brak nieszczęść, niepowodzeń, rozczarowań, cierpień. Tylko człowiek głęboko wierzący potrafi przeciwstawić się tym trudnościom, a niekiedy dostrzeże w nich dobrotliwą i opatrznościową rękę Boga. Trzeba mieć bardzo mocną wiarę, aby się nie złamać, zwłaszcza wtedy, gdy w życiu spotykają nas niepowodzenia, cierpienia, kłopoty, tragedie. Trzeba bezgranicznie zaufać Bogu i mieć nadzieję, że Bóg chce tego dla naszego dobra.

Droga miłości

Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie.

Z pewnością nie jesteśmy zdolni do tak heroicznej miłości, do jakiej był zdolny Chrystus i tylko nieliczni ludzie. Nie stać nas na taki ogrom poświęcenia, ale stać nas na okazywanie miłości drugiemu człowiekowi przez uśmiech serdeczny, przez życzliwe, ciepłe słowo, stać nas na okazywanie drobnej przysługi, przełamując w ten sposób własny egoizm i ciasnotę serca. Życie chrześcijanina jest ukierunkowane na niebo wtedy, kiedy jest pełne Wiary, Nadziei i Miłości. Chrystus odchodzący do nieba, by przygotować nam miejsce, ukazuje tę drogę. Zostawił też środki i wskazał pomoce. Umiejmy z nich dobrze skorzystać. Pamiętajmy więc o codziennej modlitwie, coniedzielnej Mszy świętej, częstej spowiedzi i Komunii świętej, o dobrych uczynkach. To jest właściwy kierunek naszej drogi życiowej, która ma nas zaprowadzić do nieba.


Ze zbioru kazań ks. Edwarda Okońskiego



Fundacja Veritas

Historia fundacji

Księgarnia Veritas

Przejdź do księgarni

Artykuły


Myśl tygodnia

I OD OWEJ CHWILI WZIĄŁ JĄ ÓW UCZEŃ DO SIEBIE

Bądź z nami w godzinie naszego konania.

Bądź z nami w godzinie naszego cierpienia: gdy nas skrzywdzą ci, których uważaliśmy za przyjaciół.

Bądź z nami w godzinie naszego nieszczęścia: gdy my kogoś skrzywdzimy - abyśmy potrafili uznać swoją winę i starali się naprawić wyrządzone zło.

Bądź z nami teraz i w godzinie śmierci naszej.

* * *

z: Ks. Mieczysław Maliński, Wszystkie nasze dzienne sprawy, Veritas 1978, ilustr. A. Głuszyński