Gazeta Niedzielna

„Wy się nie bójcie, gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak zapowiedział”.

Jak wielkie zdumienie i radość musiały odczuwać niewiasty, które jako pierwsze usłyszały powyższe słowa. Dziś i my je słyszymy, lecz czy jak tamte niewiasty, potrafimy w nie naprawdę uwierzyć, zachwycić się tą radością i nieść ją całemu światu? Obyśmy nie poprzestali na chwilowym uniesieniu, obyśmy nie przespali tej Wielkiej Nocy!

Wędrując po największych cmentarzach świata, znajdujemy groby wielu wybitnych ludzi. W Paryżu odnajdujemy grób, na którym widnieje napis „To jest grób Napoleona Wielkiego”. Wieczny znicz na cmentarzu w Arlington wskazuje, gdzie został pochowany John F. Kennedy. Przy wejściu na polski cmentarz na Monte Cassino spoczywa generał Anders. Na grobach najczęściej znajdują się napisy „Tu spoczywa”. Tylko na jednym grobie, Jezusa Chrystusa w Jerozolimie, napisano „Stąd powstał”. Wszelka ludzka wielkość i sława zawsze kończy się w grobie. Jedynie wielkość i chwała Chrystusa, w dzień Zmartwychwstania, od grobu bierze początek.

Na pamiątkę tego wielkiego wydarzenia, w Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie, co wieczór jest odprawiana procesja ze świecami. Kiedy jej uczestnicy dochodzą do tego świętego miejsca – Grobu Pańskiego, rozpoczyna się radosny śpiew „Z tego grobu powstał Pan”. Tu jest miejsce, gdzie anioł powiedział niewiastom: Nie bójcie się. Wy szukacie Jezusa ukrzyżowanego. On zmartwychwstał – Alleluja!

Co zapowiedział Jezus, wypełniło się

W święto Zmartwychwstania Pana Jezusa, w nastroju radości i wesela, przy dźwięku rozkołysanych dzwonów, również i my gromadzimy się przy pustym grobie Chrystusa. Stawiamy sobie pytanie – skąd pochodzi ta wielka radość? Przecież zazwyczaj, gdy stajemy przy grobie, ogarnia nas smutek. Ale ten grób jest wyjątkowy. Dramat Wielkiego Piątku zgasił pamięć i nadzieję wyrażonej wielokrotnie przez Chrystusa prawdy o tym, że „trzeciego dnia Syn Człowieczy zmartwychwstanie”. Dlatego apostołowie byli smutni, zalęknieni i zawiedzeni. Z kolei, wieść o Zmartwychwstaniu zrodziła tak ogromną radość, bo to, co zapowiedział Jezus, wypełniło się. Nie zawiódł pokładanej w Nim nadziei. Wszystko, co głosił ludziom, nabrało pełniejszego sensu i znaczenia. Właśnie ta prawda o Zmartwychwstaniu stała się fundamentem głoszonej przez apostołów wiary w Jezusa Chrystusa, wiary przekazywanej od tamtych czasów aż do dziś. Pan Jezus zwyciężył najsmutniejszą rzecz na świecie – śmierć. To pierwszy powód naszej wielkiej radości. Drugim jest zapewnienie, że i my kiedyś zmartwychwstaniemy.

Stojąca na ołtarzu figurka Jezusa Chrystusa ukazuje Go jak wznosi do góry rękę. Są na niej jeszcze ślady gwoździ, ale jest podniesiona radośnie i zwycięsko. Przypomina nam, że Jezus rzeczywiście żyje; że jest pośród nas i że spotykamy się z Nim podczas każdej Mszy świętej.

Kamień grobowy odsunięty – Chrystus żyje!

Ale czy wszyscy się z tego cieszą? Niestety, ciągle w dziejach ludzkości trwają próby obalenia tej prawdy, że Chrystus żyje. Szatan woła: rozpowiadajcie tak – Chrystusa nie ma. Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Jego ciało. Tak jak w tamtych czasach, i dzisiaj słyszymy to samo. Próby uśmiercania Chrystusa w sercu człowieka prowadzą do zaniku godności ludzkiej. Radość wielkanocna zastyga na naszych ustach i w naszych sercach, gdy w głębokim zamyśleniu stawiamy sobie pytanie o to, gdzie jest granica ludzkiego zagubienia, nieprawości i grzechu. Nikt przecież bardziej niż żołnierze strzegący Chrystusowego grobu nie doświadczył prawdy o Zmartwychwstaniu, a mimo to kłamali. Pieniądze zaćmiły im umysły, zniewoliły serca, zagłuszyły sumienia. Biedny jest człowiek, który handluje prawdą; który za złoto tej ziemi sprzedaje największe wartości – Boga, swoją wolność i godność.

Prawda o Zmartwychwstaniu dla nikogo nie jest łatwa. Trudności z jej przyjęciem mieli sami uczniowie Jezusa. Ale na tym przecież polega akt wiary, że zawierzam Bogu, zawierzam Jego słowu, chociaż nie wszystko rozumiem.

Do pustego grobu przybiegli Piotr i Jan. Ten sam Piotr, w którym rozgrywała się walka wewnętrzna. Mówił kiedyś – nie znam tego człowieka. Innym razem – Ty wszystko wiesz. Ty wiesz, że Cię kocham. Temu Piotrowi Chrystus powierzył opiekę nad całym Kościołem. Janowi powierzył Jezus opiekę nad Matką Chrystusową i Kościoła. Właśnie Piotr i Jan, z Jego nakazu stają się świadkami i głosicielami Jego Zmartwychwstania.

W to dzisiejsze radosne święto, kiedy stoimy nad pustym grobem Jezusa, także nam powierza On opiekę nad Kościołem. W czasach Chrystusa byli świadkowie tego, co czynił w ziemi palestyńskiej i w Jerozolimie. Z kolei my mamy być Jego świadkami w dzisiejszym świecie. Obyśmy zrozumieli Jego wezwanie „będziecie moimi świadkami, a ja jestem z Wami aż do skończenia świata”.

Ze zbioru kazań ks. Edwarda Okońskiego



Fundacja Veritas

Historia fundacji

Księgarnia Veritas

Przejdź do księgarni

Artykuły


Myśl tygodnia

ABYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ

Nie możesz się dać opętać. Nie może cię żadna sprawa - nawet najświętsza, żaden człowiek - nawet największy, zupełnie pochłonąć. Nie możesz nawet największej sprawie, największemu człowiekowi całkowicie się oddać.

Nie może cię opętać ani praca, ani miłość, ani przegrana, ani zwycięstwo, ani klęska, ani błąd.

I dlatego musisz świętować. Bo to jest jedyny ratunek przed tym niebezpieczeństwem, które ci wciąż grozi. I dlatego musisz świętować, odrywać ręce nawet od tych największych spraw, odchodzić nawet od tych największych ludzi - żeby w perspektywie absolutnego Dobra, Prawdy, Piękna znaleźć dystans do siebie i wszystkich swoich spraw - ustalić ich hierarchię wartości. I dlatego umiejętność świętowania jest równie ważna jak praca.

z: Ks. Mieczysław Maliński, Wszystkie nasze dzienne sprawy, Veritas 1978, ilustr. A. Głuszyński