Gazeta Niedzielna

Urodziła się ok. 332 r. w Tagaście (północna Afryka), w rodzinie rzymskiej, ale głęboko chrześcijańskiej. Jako młodą dziewczynę wydano ją za pogańskiego urzędnika, Patrycjusza. Małżeństwo nie było dobrane. Mąż miał charakter niezrównoważony i popędliwy.

Monika swoją dobrocią, łagodnością i troską umiała pozyskać serce męża, a nawet doprowadziła go do przyjęcia chrztu św. Gdy miała 22 lata została matką św. Augustyna. Po nim miała jeszcze dwójkę dzieci. Gdy miała 39 lat zmarł jej mąż. Zaczął się dla niej okres 16 lat pełnych niepokoju i cierpień. Przyczyną ich był Augustyn. Naśladował on ojca i żył bardzo swobodnie. Zbolała matka nie opuszczała syna, ale szła za nim wszędzie, modlitwą i płaczem błagając dla niego u Boga o nawrócenie. Pewien biskup na widok jej łez, kiedy mu wyznała ich przyczynę, zawołał: “Matko, jestem pewien, że syn tylu łez musi powrócić do Boga”. To były prorocze słowa. Augustyn pod wpływem kazań św. Ambrożego w Mediolanie przyjął chrzest i rozpoczął zupełnie nowe życie.
Szczęśliwa matka spełniła misję swojego życia. Mogła już odejść po nagrodę do Pana. Zmarła w Ostii w 387 r.



Fundacja Veritas

Historia fundacji

Księgarnia Veritas

Przejdź do księgarni

Artykuły


Myśl tygodnia

A WY MÓWICIE TAK: OJCZE NASZ

My niepokorni. Ale jak może być inaczej, skoro za Mistrza mamy Tego, który powrozami wyrzucał kupców ze świątyni, który powiedział faryzeuszom i saduceuszom, przełożonym swojego narodu: ,, Biada wam, rodzaju jaszczurczy, boście jak groby pobielane". My niepokorni. Bo my nie z głową w prochu, czołem bijącym przed Bogiem - Panem, Władcą, Królem, ale my do Boga mówimy: Ojcze. My niepokorni. Jak może być inaczej, skoro mówimy do Jego Syna: Bracie.

I gdybyś był inny, toś źle zrozumiał, toś ty nie z tej szkoły - toś ty nie chrześcijanin.

* * *

z: Ks. Mieczysław Maliński, Wszystkie nasze dzienne sprawy, Veritas 1978, ilustr. A. Głuszyński