Gazeta Niedzielna

Urodził się 9 stycznia 1902 r. w Barbastro w Hiszpanii. Był drugim z sześciorga rodzeństwa, radosnym, żywym i szczerym dzieckiem oraz dobrym, bystrym i inteligentnym uczniem. Bóg bardzo szybko zaczął hartować jego duszę w kuźni bólu: w latach 1910-1913 umierają trzy jego siostry, a w 1914 r. rodzina zostaje zrujnowana ekonomicznie.

W 1925 r. został wyświęcony na kapłana. W 1927 r. przeniósł się do Madrytu, aby doktoryzować się w prawie cywilnym. Zakłada Opus Dei, w którym świeccy mężczyźni i kobiety uczą się dążyć do świętości na drodze zwykłej codzienności i zajęć. Od tej chwili zaczyna pracować nad tym dziełem, a jednocześnie kontynuuje posługę kapłańską, zwłaszcza wśród ubogich i chorych. Ponadto studiuje na Uniwersytecie w Madrycie i udziela lekcji, by pomóc materialnie rodzinie. W 1946 r. przenosi się do Rzymu, gdzie broni doktoratu z teologii. Tam też zostaje mianowany konsultorem kongregacji watykańskich, honorowym członkiem Papieskiej Akademii Teologicznej i prałatem honorowym Ojca Świętego.Dużo podróżuje po Europie. W 1970 r. jedzie do Meksyku, by tam umacniać Opus Dei. Umiera 26 czerwca 1975 r. Napisany przez niego zbiór medytacji pt. Droga” zalicza się do klasyki duchowości. Obecnie Opus Dei działa na pięciu kontynentach. Liczy ponad 80 tys. członków: duchownych i świeckich. Ma wielkie zasługi dla ożywienia Kościoła i jego obecności w różnych środowiskach zawodowych na wszystkich kontynentach.17 maja 1992 r. Jan Paweł II wyniósł go na ołtarze, a kanonizacja odbyła się 6 października 2002 r.

na podstawie: www.brewiarz.katolik.pl



Fundacja Veritas

Historia fundacji

Księgarnia Veritas

Przejdź do księgarni

Artykuły


Myśl tygodnia

JEGO MATKA

Szła, mając błękit nieba nad głową, wokół zielone wzgórza i pył drogi pod stopami, ze swoim Dzieckiem na ręku. Po raz pierwszy oficjalnie, publicznie. Szczęście, uniesienie, które znają tylko matki.

Za chwilę Symeon przepowie Jej cierpienie. To będzie pierwszy ból, pierwszy miecz, który spadnie na Nią przez Syna. Potem przyjdą inne. Niezrozumiałe odezwanie się dwunastoletniego Człowieka: ,, Co jest, żeście mnie szukali, nie wiedzieliście, że w sprawach Ojca mego potrzeba, abym był?" - słowa, które zgasiły drżące od niepokoju i wyrzutu pytanie: ,, Synu, cóżeś nam uczynił?" A potem obce słowa, które tak trudno było przyjąć - w Kanie Galilejskiej: ,,Niewiasto, jeszcze nie przyszła godzina moja". Po raz ostatni ,,niewiasto" usłyszała pod krzyżem.

Ale to jest Jej Syn. Ale mimo wszystko, chociażby zdarzyło się coś stokroć boleśniejszego, chociażby odszedł daleko bardziej - to jest Jej Syn. Ona jest Jego Matką.

* * *

z: Ks. Mieczysław Maliński, Wszystkie nasze dzienne sprawy, Veritas 1978, ilustr. A. Głuszyński