W okresie Bożego Narodzenia nasze domy i kościoły rozbrzmiewają pięknymi kolędami i pastorałkami. W prostych słowach i melodiach wypowiadane są najgłębsze prawdy i subtelne uczucia. Wśród wielu wątków, które podejmują kolędy, często słychać ton wielkiego zdumienia nad ubóstwem narodzonego w Betlejem Dzieciątka. W sposób najbardziej wzruszający wyraża to zdumienie góralska pastorałka, w której śpiewamy “Cy nie lepiej Tobie by, Tobie by siedzieć było w niebie, wsak Twój Tatuś kochany, kochany nie wyganiał Ciebie.” To słowa pastorałki wyrażającej zdumienie z tego powodu, że Syn takiego Ojca narodził się w tak nędznych warunkach.
Rozmyślanie nad niepojętym
Święty Franciszek, dla głębszego przeżycia nocy wigilijnej i wielkiej tajemnicy narodzenia Syna Bożego, polecił zbudować w lesie, niedaleko swojego klasztoru, zwykłą drewnianą stajnię. Przy żłobie uwiązał wołu i osła, i ustawił w odpowiednich miejscach figurki: Dzieciątka Jezus, Jego matki Maryi, Józefa i pasterzy. W noc wigilijną przybył tam z braćmi zakonnymi, żeby uczcić tajemnicę Bożego Narodzenia przez adorację i rozmyślanie nad niepojętym uniżeniem się Boga, którego nieskończona miłość kazała Mu stać się synem Maryi i narodzić się w opuszczonej stajni. W ten sposób św. Franciszek dał początek tradycji umieszczania szopek i żłóbków w kościołach i chrześcijańskich domach na całym świecie.
W okresie, gdy te szopki są wystawiane, Kościół pragnie, byśmy dobrze przyjrzeli się tej biedzie, w jakiej nasz Pan przeżył pierwsze dni swojego ziemskiego życia; abyśmy dobrze zapamiętali, co dla nas uczynił i wycierpiał Syn Boży; abyśmy umieli odwdzięczyć się miłości Boga, który tak bardzo umiłował człowieka, że na świat zesłał swego Syna w osobie Chrystusa.
Dobry ojciec w naszym przekonaniu to ten, który troszczy się o swoje dzieci; to mężczyzna, który zanim jeszcze zostanie ojcem, przygotowuje warunki do życia i rozwoju dla swojej żony, a następnie dla każdego dziecka, które będzie owocem ich związku. Obraz Boga Ojca, który swego Syna posyła na świat, daje Go światu i godzi się na to, by narodził się w stajni, ubóstwie i chłodzie, nie zgadza się z tym, co mówi o dobrym ojcu nasze doświadczenie. Tymczasem Bóg-człowiek zamieszkał wśród nas i dzieli z nami nasze życie, cierpienie i cały nasz ziemski los. Przebywa wśród nas jako dziecko w betlejemskiej stajni, jako robotnik w nazaretańskim warsztacie, jako niewinny skazaniec na Golgocie, zamordowany rękami grzesznej ludzkości.
Siła nadziei
Do Chrystusa odnosiły się wszystkie tęsknoty narodu wybranego. Dlatego jego historia jest zarazem historią ludzkości i jej najgłębszej nadziei. Gdy przyszedł na świat Zbawiciel, nadzieja ta przybrała nową, doskonalszą formę. Człowiek nie może żyć bez nadziei, bo traci radość. Brak nadziei rodzi smutek i rozpacz, która jest siostrą śmierci.
Ileż mamy dzisiaj młodych ludzi, którzy z różnych powodów utracili nadzieję, a nawet targnęli się na swoje życie. Ale znamy i takich, którzy mimo największych niepowodzeń, pośród prześladowań, w czasie największych tortur zachowali spokój. Co trzymało przy życiu św. Ludwikę, która trzydzieści lat spędziła w łóżku, w opuszczeniu, dręczona straszliwymi chorobami ciała, a przy tym także pokusami złego ducha? Tylko nadzieja, że Bóg widzi jej cierpienia. A ludzie, którzy podczas II wojny światowej przebywali w fabrykach śmierci, w warunkach nie do opisania, nie wiedząc czy doczekają następnego wschodu słońca? Tak wielu przeszło przez to piekło ufając, że wyjdą z niego, że nadejdzie kres tych strasznych dni. Jak mówili po latach, ‘było ciężko, nie znaliśmy dnia ani godziny, kiedy nas wywołają, ale wiara w Boga i nadzieja dodawały otuchy’. Wielu traciło nadzieję, popadało w rozpacz, rzucało się na druty czy popełniało samobójstwo w inny sposób. A naród polski, który przez ponad wiek był w niewoli, o czym marzył, czym żył, jeśli nie nadzieją, że przyjdzie radosny dzień zwycięstwa i Polska znowu będzie Polską?
Człowiek musi mieć nadzieję. Kiedy pragnie coś w życiu osiągnąć, musi żyć nadzieją, bo ona zapewnia mu szczęście. Jak długo człowiek żyje nadzieją, czuje się młody i potrzebny, jest zdolny do pracy, do tworzenia nowych wartości i dania z siebie tego, co najlepsze i najpiękniejsze. Dlatego powiedzenie, że nadzieja jest matką głupich to absurd, niedorzeczność.
Słowo, które stało się ciałem, a którym jest Jezus Chrystus, jest naszą nadzieją na Nowy Rok.
Ze zbioru kazań ks. Edwarda Okońskiego
