Gazeta Niedzielna

Nauka i wiara

Z głową w chmurach?

Włodek Mier-Jędrzejowicz

Mówi się o naukowcach – również i o astronomach – że chodzą z głową w chmurach. Przecież każdy astronom unika chmur – chce patrzeć w niebo, a chmury mu to uniemożliwiają.

Więc astronomowie uporczywie szukają miejsc bezchmurnych. Pierwszymi astronomami byli pasterze, kapłani, ludzie miejsc pustynnych lub gór. Miejsc suchych, gdzie rzadko są chmury, lub miejsc wysokich, gór, które wzbijają się ponad chmury. To oni stale widzieli gwiazdy, co nocy, widzieli nie tylko układy gwiezdne, lecz też ich ruch dokoła nieba co dobę, jak i powolny ruch przez niebo z biegiem roku. Tworzyli kalendarze na podstawie tego ruchu, stawiali tajemnicze budowle, które odzwierciedlają ruchy słońca, księżyca i gwiazd. Budowle te widzimy wkoło nas do dnia dzisiejszego, chociażby Stonehenge w zachodniej Anglii lub piramidy egipskie. Ludzie ci używali też ruchów ciał niebieskich jako zegarów.

A człowiek 21 wieku ma na ręku, i w komórce, zegarek cyfrowy, a nad sobą niebo rozjaśnione przez lampy, neony, samoloty. I już nie widzi gwiazd. Nie potrzeba nam nawet chmur, by gwiazd nie było widać – sami je sobie schowaliśmy.

Więc powtarzam, że astronomowie uporczywie szukają miejsc bezchmurnych. W Polsce może w Tatrach, w Wielkiej Brytanii w najmniej zachmurzonych zakątkach wysp, i to zakątkach odległych od miast. Uniwersytety i państwowe instytuty badawcze stawiają teleskopy na pustyniach w Australii lub RPA, albo na górzystych wyspach, np. Kanaryjskich czy też na Hawajach. Aż chce się zostać astronomem, by tam jeździć nie tylko na badania, lecz i na wakacje. Ostatnio wśród astronomów stała się modną pustynia Atakama, w Chile, bo jest nie tylko pustynią, lecz i leży na wysokim płaskowzgórzu. Mniej się tam przyjemnie jeździ niż na Hawaje, lecz ogromne teleskopy, które tam powstają, są z daleka sterowane, przez Internet, i astronomowie stracili okazje wyjazdów w odległe strony. Patrzą na wyniki z teleskopów na bliskich im stronach internetowych!

Całe szczęście – ponieważ najnowsze plany przewidują teleskopy na górach w Antarktydzie, tam na pustyniach śnieżnych, i na domiar też wyjątkowo suchych. Ale zimnych! A przyszłe pokolenia już mają na oku stawianie teleskopów na księżycu. To dopiero łączyć się będzie loty kosmiczne z astronomią. Choć i już tak się dzieje, ponieważ nie tylko teleskop Hubble, lecz i inne nowsze obecnie krążą w orbicie.

W ten sposób zawodowi astronomowie mogą unikać chmur. Lecz amator rzadko ma okazję wyjazdu na pustynię lub na górę – i to jeszcze z własnym teleskopem. Musimy czekać na własnym podwórku albo we własnym ogrodzie na dobrą pogodę i na czyste niebo. A w międzyczasie możemy zaspokoić swą ciekawość oglądając fotografie gwiazd – lub może oglądając fotografie wykonane przez astronautów na księżycu 40 lat temu. A jeśli ktoś nie wierzy, że amerykańscy astronauci byli na księżycu, proszę sobie wyobrazić jak dokładnie musieli Rosjanie szpiegować to przedsięwzięcie – i z jaką dziką radością byliby ogłosili, że to wszystko fałsz, jeśli tak by nie było!

Nie tylko astronomom dokuczają chmury. O ile w nocy astronom denerwuje się na to, że są chmury, to wiele więcej ludzi krzywo się patrzy za dnia na zachmurzone niebo. Czy to rolnicy, którym potrzeba jeszcze kilku dni słonecznych przed żniwami, czy to ludzie na wakacjach którzy wyjechali niby na słońce, czy to „zieleni” którzy potrzebują światła słonecznego jako źródła energii. Czy w ogóle komukolwiek potrzeba chmur?

A jednak tak. Tym gospodarzom, którzy czekają na deszcz, ludziom, którzy już dość mają gorącej pogody – i jednak też astronomom! Astronomowie używają nie chmur nad ziemią, lecz chmury kosmiczne, by badać skądinąd niedostępne zjawiska. Otóż chmury gazu i pyłu, które istnieją między gwiazdami, mogą być wylęgarniami nowych gwiazd, a też mogą działać jak lustra, odbijając światło, które inaczej by do nas nie dotarło. Na przykład światło z gwiazdy, która dawno temu wybuchła, mogło już nas dosięgnąć, i minąć, tak że nie możemy zbadać tego wybuchu współczesnymi instrumentami. Jednak, jeśli za tą gwiazdą leży chmura kosmiczna, to światło, które wyszło z wybuchu w przeciwnym kierunku, może odbić się od tej chmury, cofnąć się i dopiero obecnie dotrzeć do naszych najnowszych teleskopów.

Więc i rolnicy, i astronomowie, mogą uważać chmury za coś korzystnego a nie tylko za przeszkodę. A jak jest w naszym życiu duchowym? Chmury przypominają nam, że niejasno postrzegamy to, co nas otacza. Patrzymy w niebo, a nic nie widzimy. Patrzymy w twarz osoby nam bliskiej, a widzimy ją zachmurzoną. I tak, jak z pogodą, musimy cierpliwie czekać, aż się rozjaśni. W międzyczasie uzbrajajmy się w wyrozumienie, i uświadamiajmy sobie, że te chmury komuś są potrzebne. Może właśnie nam samym, byśmy głębiej i spokojniej rozmyślali nad życiem, abyśmy się wciąż nie spieszyli. Może nam, byśmy pamiętali, że nie zawsze wszystko wiemy i rozumiemy. Może nam, byśmy wiedzieli, że niejasne jest, jak dojdziemy do naszego końca i celu. A o końcu będzie w następnym artykule.

Powróćmy jeszcze do astronomii. Chmury nie zagradzają drogi wszystkim rodzajom promieniowania. Fale radiowe nic sobie z chmur nie robią. Więc radioteleskopy, które badają kosmos falami radiowymi a nie światłem, które oczami widać, można budować w nawet najbardziej zachmurzonych krajach. Wielki radioteleskop brytyjski, w Jodrell Bank, dokonał wielu odkryć mimo typowej „angielskiej” pogody. W pewnym momencie zdawało się, że nawet odebrał sygnały nadane przez istoty pozaziemskie. Okazało się jednak, że źródłem takich sygnałów są resztki po gwiazdach, które wybuchły, tzw. gwiazdy neutronowe, które w naturalny sposób nadają sygnały radiowe. Wprawdzie nie kosmici, lecz coś równie dziwnego. Gwiazdy neutronowe już tylko badamy, a kosmitów wciąż szukamy, właśnie radioteleskopami. A filozofowie i teolodzy zastanawiają się nad tym, co będziemy mogli wywnioskować o innych istotach rozumnych, jeśli je odkryjemy. Co oni będą wiedzieli o wszechświecie, a co o Bogu?

I z takimi myślami może astronom się borykać. Z głową w chmurach!



Fundacja Veritas

Historia fundacji

Księgarnia Veritas

Przejdź do księgarni

Artykuły


Myśl tygodnia

Niech w każdym będzie dusza Maryi, aby uwielbiać Pana; niech w każdym będzie duch Maryi, aby rozradował się w Bogu
św. Ambroży

Apostolstwo słowa drukowanego: Księgarnia Veritas w Aylesford

Apostolstwo słowa drukowanego: Księgarnia Veritas w Aylesford
archiwum

Święty tygodnia

baptysta

błogosławiona Kamila
Baptysta Verano

dziewica i zakonnica

Urodziła się w 1458 r. we włoskim miasteczku Camerino. Pochodziła z rodziny książęcej. Miała zaledwie 8 lub 10 lat, kiedy pod wpływem kazania pewnego franciszkanina, postanowiła ku czci męki i śmierci Pana Jezusa zadawać sobie w każdy piątek szczególne umartwienie. Z biegiem lat jej życie można by nazwać wiecznym piątkiem, bowiem stale z miłości do Ukrzyżowanego wyznaczała sobie pokutę.

czytaj więcej

lista