Gazeta Niedzielna

„Wesołą nowinę, bracia, słuchajcie. Niebieską Dziecinę ze mną witajcie” – oto radosna pieśń ludowa, zwiastująca Boże Narodzenie – święto wesela, które nastraja nas do wielkiej miłości i szczęścia. Radość ta ma całkowicie nadziemską przyczynę, gdyż narodził się Król niebieski w ludzkim ciele, w postaci Dzieciątka Bóg nawiedził swój lud.

Dla pojednania z Ojcem

Ludzkość, po grzechu pierworodnym, znalazła się w wielkich ciemnościach. Dlatego potrzebowała światła i zbawienia z nieba – potrzebowała Boga, który przyniesie radość. To pragnienie się spełniło. W Betlejem narodził się Bóg-Człowiek, a aniołowie zaśpiewali Mu pieśń pokoju i radości.

Kościół zwraca się do nas ze słowami pociechy wielkiego proroka Izajasza. Zabłąkaliśmy się, zagubili, powadzili z naszym Bogiem i znaleźli w przepaści. Ale narodził się Syn Boży – aby nas ocalić, wyzwolić i uszczęśliwić człowieka. Przyszedł do nas, by być naszym pośrednikiem dla pojednania nas z Ojcem.

Narodził się, aby nas zawrócić z naszych złych dróg – na drogę sprawiedliwości i miłości Bożej. Zło przecież tak bardzo przygniata naszą duszę, przyszedł więc Zbawiciel, by zdjąć z nas ten nieznośny ciężar. Dlatego nastał ten dzień wesela, w którym Bóg utożsamił nas ze sobą. Narodził się jako człowiek – aby człowiek mógł stać się dzieckiem Bożym. Dlatego Kościół dziś śpiewa pieśni, kolędy – przepełnione radością, pokojem, szczęściem.

Aby wnieść radość

Nasze życie jest często puste i gorzkie, nigdy właściwie nie jest wolne od smutku i udręki. Witamy ten świat wybuchem płaczu i żegnamy go ze łzami w gasnących oczach. Przychodzi więc do nas Pan, by wypełnić pustkę w naszej duszy – aby wnieść radość i szczęście w nasze życie, aby nauczyć nas znosić niedolę i cierpienie. Wszystko to jest jedynie krótkim czasem próby, bo w wieczności jest niebo bezchmurne, radość bez końca, pokój bez granic. O tym mówi nam Boże Narodzenie i dlatego jest to orędzie radości, święto wesela.

Rzadko który człowiek przeżywa to święto tak, jak św. Franciszek. Pragnął on, by wszystko na świecie w tym dniu było radośniejsze i szczęśliwsze: bogaci powinni zaprosić i ugościć ubogich, i w ten sposób wraz z nimi obchodzić dzień narodzin Jezusa. W tym dniu wół i osioł powinny dostać więcej siana i paszy. Gdybym mógł rozmawiać z królem – powiedział św. Franciszek – prosiłbym go, aby wydał powszechne prawo nakazujące, by na drogach rozsypywano w tym dniu paszę i ziarno – żeby także i ptaki miały obfitość pożywienia, bo na Boże Narodzenie wszystko musi cieszyć się i radować. „W dzień Bożego Narodzenia – radość wszelkiego stworzenia” – oto jedna z naszych pięknych kolęd, wzywająca cały świat do radości.

Dar od Nowonarodzonego

Bracia i siostry – radujmy się zawsze, ale szczególnie w tym okresie, Bożego Narodzenia, kiedy to niebo przesłało ziemi pocałunek pokoju. Chrześcijanin raduje się w tym dniu, gdyż wie, że to nowonarodzone Dziecię poświęciło wszystko dla niego – począwszy od pierwszych łez w ubogim żłobie aż do ostatniej kropli krwi na krzyżu. A to wszystko, by dać duszy i sercu człowieka pokój, przebaczenie i zbawienie. Radujmy się więc, bo radość jest darem nowonarodzonego Króla. Radość ta nie ma jednak nic wspólnego z hałasem, z zabawami. Nasza świąteczna, chrześcijańska radość niech będzie cicha, nastrajająca duszę do myśli – że nawiedził ją Bóg. Nasza świąteczna radość to przeżywanie szczęścia w Bogu – doświadczanie pokoju i wesela przy betlejemskim żłóbku. Zapomnijmy w tym dniu o swoich cierpieniach, otrzyjmy łzy, usuńmy z serca gorycz i smutek. Nabierzmy odwagi – oto Pan nas nawiedził – nasze rodziny i domy. Niech więc rozbrzmiewa w nich anielski hymn – Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli.

Ze zbioru rozważań ks. Edwarda Okońskiego



Fundacja Veritas

Historia fundacji

Księgarnia Veritas

Przejdź do księgarni

Artykuły


Myśl tygodnia

OGIEŃ PRZYSZEDŁEM RZUCIĆ NA ZIEMIĘ

Nie gromadź w sobie żalu do ludzi. Nie powracaj do krzywd, których doznałeś. Nie wpatruj się po bezsennych nocach z coraz większym przerażeniem w zło, które ci wyrządzono. Bo zabuduje ono twój horyzont, urośnie jak garb, wykoślawi cię, wykrzywi, zniszczy. Bo doprowadzi cię do histerii, wyszarpie do ostateczności. I ty za ten stan poniesiesz odpowiedzialność.

Trzeba złożyć tę krzywdę Bogu - jak składa się niepotrzebny ciężar na skraju drogi - i iść dalej.

z: Ks. Mieczysław Maliński, Wszystkie nasze dzienne sprawy, Veritas 1978, ilustr. A. Głuszyński